Co tam panie w polityce?

Posted: 4 września 2016 in Uncategorized

Ano dzieje się dzieje. Dlatego powracam do prowadzenia mojego bloga. Troszkę trwało odzyskanie hasła… I jestem. Moje teksty można znaleźć na stronach:

 

CBR

CBR – gazety

CGD

CGD – gazety

 

A tymczasem polecam do poczytania pewien wywiad. Tu z dołu. Z Polski samorządowej.

Wywiad z wójtem gminy Ciechocin

Reklamy

No to reaktywacja

Posted: 3 września 2016 in Uncategorized

Wracam tu do pisania.

Marsz Marsz Dąbrowski śpiewamy i wyśpiewaliśmy…

Zamiast świętować jak normalni ludzie czy choćby jak amerykanie, będziem maszerować.

Maszerować tam i tam… i tu też…

Przeciw a może za … a może nawet się pobijemy w imię niepodległości.

Nałęcze radzą  http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/nalecz-swieto-niepodleglosci-jak-szwedzki-stol,287871.html

ale ja jak Palikot, nie wychodzę z domu, pewnie nawet nie włączę  TV… tej polskiej, bo albo smęty będą, powtórki albo… marsze marsze marsze.

Poświętuję po swojemu. Jak? Nie powiem.

Wszystkich Świętych

Posted: 1 listopada 2012 in Uncategorized

Jestem tak poirytowana tym świętem. Zresztą jak co roku. Każdy ma prawo mieć swoje zdanie i wyrażać swoją opinię. To i ja wyrażę.

Nienawidzę, nie cierpię, nie znoszę dnia wszystkich świętych, dnia 1 listopada. i to wcale nie znaczy, że nie mam szacunku do zmarłych, bo mam i to niejednokrotnie o wiele większy aniżeli ci co na te groby raz do roku właśnie w te święto zachodzą. Na pokaz. Ze zgrzewką zniczy i wielkimi bukietami sztucznych (made in china) kwiatów, albo takimi w donicach co jutro już zmarznięte będą. Po tej pokazówce to zostaje niczym śmietnik na grobie a „tych bliskich” przez kolejny rok przy grobie nie widać. Dla mnie całe to zamieszanie, wydawanie pieniędzy (spróbujcie zamknąć na moment oczy, ujrzeć wszystkie cmentarze w Polsce, ilość kwiatów zniczy i tego wszystkiego – ile to zmarnowanych pieniędzy) to nie ma sensu. A już szczytem wszystkiego jest dla mnie jeżdżenie polityków od mogił do mogił i strzelanie sobie fotek na pokaz ( w ramach nadchodzącej lub wiecznie trwającej kampanii, bo z pamięcią to niewiele ma wspólnego) Chodzenie w ten dzień na cmentarz, nawet w lejący deszcz. Jechanie autem w ten natężony ruch nawet wiele set kilometrów ryzykując życie swojej rodziny przy tym. Zapożyczanie się na kwiaty i znicze … bo co inni powiedzą. Chore.

Moja Ś.P. Mama zawsze mawiała, że liczy się pamięć… bo tam w grobie nic już nie ma. Dla mnie liczy się pamięć.

W mojej rodzinie już klika osób nie ma swojego grobu na własne życzenie.

Ja się pod tym podpisuje obiema rękoma. Za kremacją. Za rozsypywaniem zgodnie z wola zmarłego. Za parkami pamięci. A może jak u mojego wujka w górach rozsypać i zasadzić drzewo.. jak pożytecznie zarazem. Bez grobów. Bez tego zamieszania. Bez wydawania zbędnej kasy. Bez pokazówy. (…no ale przecież księża się na to nie zgodzą ile pieniędzy by im odeszło…)

Liczy się pamięć i to co masz w sercu.

Dziękuję ci mamo za tę naukę. Nie masz grobu, nie masz zamieszania, nastawianych zniczy i zwiędłych kwiatów. Jesteś z nami w domu. Widzisz nas, oglądasz właśnie z nami w salonie telewizję i jest ci ciepło. Bo jesteś w naszych sercach. Tak jak chciałaś.

Ja też tak poproszę. Proszę mnie skremować, rozsypać. Żadnych grobów żadnego dnia wszystkich świętych na siłę. Zresztą świętą nigdy nie byłam.. i nie będę.

Dziennikarstwo obywatelskie nie przynosi korzyści majątkowych ale satysfakcję z tego, że można komuś pomóc, opisać trudny temat, zwrócić na niego uwagę opinii publicznej.  Zająć I miejsce w obu tabelach to już mój mały sukces. Dziękuję wszystkim tym którzy czytają moje teksty i klikają „warto przeczytać”.

 

http://interia360.pl/polska/artykul/tajemnicza-smierc-nastolatka,54850

Anioł

Posted: 15 Maj 2012 in Uncategorized

Słuchając muzyki DEVINSTYLE http://devinstyle.com , pijąc tylko colę bo na drinka mam zbyt mocno skołatane nerwy dziś…zastanawiam się dlaczego handlarze narkotyków, i winni śmierci młodego zdolnego chłopaka najprawdopodobniej jego koledzy, którym zaufał są bezkarni. Tylko dlatego, że ja nie mogę dotrzeć do dowodów prawnie będącymi dowodami dla prokuratury, bo poszlaki i część dowodów mam… muszę to tylko poskładać do kupy i przekonać tego właśnie świadka, który wie co się stało. On wie, że ja wiem.. ale nie wie jeszcze jak bardzo uparta jestem. I jak zawzięcie dążę do celu.

I, że zawsze osiągam cel.

Zawsze… bo mam coś w sobie z Anioła. A Anioły są mocne, nie poddają się… i wszystko widzą.

Aniołek

Posted: 16 kwietnia 2012 in Uncategorized

Może się wam wydaje, że to niemożliwe a jednak. Pewnego dnia zawitał na ziemię mały anioł, taki zwykły, nie był piękny specjalnie niczym się nie wyróżniał. Przybył, rozejrzał się i postanowił pozostać. Okolica była piękna, w oddali widział góry i blisko miał wodę, którą tak lubił. Było tak pięknie pomyślał ten mały aniołek – pozostanę tu – powiedział sobie na głos. I tak też zrobił.
Zaczął zwiedzać okolicę, czasem pięknie było a czasem tak nijako. Czasem go witano pięknie, czasem przeganiano. Jakby nie wierzono, że to jest aniołek taki zwykły. Zmartwił się trochę nasz mały bohater – ale cóż – pomyślał widocznie jestem taki sobie zwykły nic nie warty anioł. Zmartwiony spacerował sobie i rozmyślał, co by tu dobrego zrobić, może komuś pomóc. Słonko pieściło gorącymi promieniami jego twarzyczkę, jak miło- pomyślał – jak miło czuć twoją obecność, tak mi dobrze. I pospacerował dalej szybkim krokiem, bo to słonko dodało mu energii. To słonko, jego słońce jego energia od Pana. Zresztą zawsze lubił słoneczne dni, gdy padał deszcz lub był taki szarobury dzień on był smutny. Często chciał pomagać, i robił to choć ludzie gadali, że jest taki ktoś. A i jestem – pomyślał – ale czy to źle, pewno nie..ale to chyba było zbyt dużo na tę małą aniołkową główkę. Zbyt dużo do kombinowania, a on nie lubił kombinacji. Lubił proste sprawy, po prostu jestem, tu z Wami żyje, nie zawadzam przecież a jak trzeba to pomogę – tak myślał bo tak go nauczono. I był wśród ludzi. Długo był. Nie wszyscy go zauważali, ale nie przejmował się tym. Zawsze miał uśmiechniętą buźkę nasz mały aniołek. Czasem było mu trudno wśród ludzi. Miał chwile zwątpienia, ale pozostał z nimi. Był dobry choć niektórzy co uważali, że dobro to zło a zło to dobro, narzekali na niego. Utrudniali mu to życie na ziemi jak tylko mogli. Ale aniołek był silny, nigdy się nie poddawał ale też nigdy nie walczył zaciekle o swoje. Robił tak jak trzeba, jak powinno się postępować. Nigdy nie był złośliwy, ani zły. Choć ludzie często go palcami wytykali, miał też przyjaciół. Przyjaciółmi aniołka byli ludzie, którzy go poznali i nie słuchali już plotek na jego temat. I tak nasz mały aniołek wśród ludzi bywał. I choć czasem wieczorem miał chwile zwątpienia, to w dzień zawsze był tym samym aniołkiem. Gdy pomagał nie obnosił się z tym, nie oczekiwał pochwał, bo skromny był ten nasz mały aniołek, zbyt skromny może czasem..Aniołek miał różne przygody na tej ziemi. Czasem miłe, gdy ludzie go poznawali witali, czasem chwalili i te złe..Tych złych było dużo. Ale jedna szczególnie raniła aniołka. Było takie miejsce gdzie przychodził..zawsze. Przychodził a ludzie go wyrzucali. Przychodził znów i znów go wyrzucali. I tak bez końca. Ale choć zawsze wyrzucony nie poddawał się. Nie robię przecież nic złego – myślał. Nawet raz zapytał o to swoje słońce, potwierdziło, że nie. Znowu dodało naszemu małemu aniołkowi energii i odwagi. Znowu poszedł i znowu go wyrzucili ludzie. Spuścił więc swoją małą główkę, po policzku pociekła kryształowa łezka…I odszedł. Jakby zniknął. Tak sie zdawało, ale aniołek był. Tamci źli ludzie się o tym przekonali. Kiedy nadszedł już ich koniec, przebyli długą drogę i poszli do niebieskich bram, bo im wybaczono wtedy sie przekonali. Brama była piękna, niesamowita taka inna. Pewno tu sami dobrzy ludzie mieszkają – pomyśleli ci właśnie źli. A pod tą wielka bramą stał ..nasz mały aniołek. Zdziwili się bardzo a nawet przelękli. Ale aniołek ludzi nie przegonił jak to oni go przeganiali a z proszącym gestem i pięknym uśmiechem na swojej buzi zaprosił do środka.